21 avril 2017

Certaines n'avaient jamais vu la mer - Julie Otsuka


J'ai commencé ce roman il y a quelques mois en version audio. N'étant pas habituée à ce genre de lecture qui nécessite beaucoup plus de concentration, je l'ai abandonnée en me promettant tout de même de terminer ce livre de façon traditionnelle. Aujourd'hui c'est chose faite et si, cette fois-ci, le support papier m'a permis d'aller jusqu'au bout, cette lecture s'est avérée une déception.

L'histoire de ces Japonaises qui au début du XX ème siècle ont quitté leur pays pour épouser des inconnus de l'autre côté de l'océan, m'était inconnue. Les espoirs de ces jeunes femmes pour trouver une vie meilleure auprès d'époux aimants dans un pays accueillant se sont vite évanouis. Je ne connaissais rien de leurs parcours difficiles, leurs souffrances et leur solitude dans une Amérique qui leur devenait de plus en plus hostile. Si j'ai trouvé le sujet intéressant, si j'ai pu grâce à cette histoire approfondir mes connaissances, je n'ai pas du tout adhéré à la forme du roman. Les longues séquences des faits et des gestes écrites à la première personne du pluriel m'ont lassée et m'ont enlevé toute empathie envers ces nombreuses héroïnes anonymes. Certes, original, ce procédé m'a empêchée d'apprécier ce roman que je n'aurais sans doute pas terminé, s'il avait été plus volumineux. Dommage.

✮✮✰✰✰

Phébus - 2012 - 144 pages



7 avril 2017

Grâce - Delphine Bertholon

Le roman débute par la lettre d'une jeune polonaise écrivant à son amant qui n'est autre que le père des enfants dont elle s'occupe en tant que fille au pair. Elle est inquiète et a un mauvais pressentiment. La suite est une alternance de deux narrations: celle de Grâce, la femme trompée et celle de Nathan, son fils qui, trente ans plus tard, vient passer Noël dans la maison familiale. Deux récits, de la mère et du fils, chacun trentenaire où s'expriment leurs craintes, leurs doutes et leurs envies. D'un côté une femme qui ne veut pas vieillir et qui se doute de la liaison de son mari avec leur employée, de l'autre un jeune veuf qui n'arrive pas à oublier sa femme décédée en mettant au monde leurs jumeaux. Ce portrait familial est complété par la présence de la grande sœur de Nathan, un peu instable, qui multiplie des aventures amoureuses sans grand succès.

Des incidents bizarres perturbent leurs retrouvailles dans la grande maison familiale dont Grâce n'a jamais voulu se débarrasser. On sent dès le début que quelque chose de grave y est arrivé il y a des années. J'ai beaucoup aimé cette ambiance de pesanteur et de suspens que l'auteure réussit à semer tout au long du roman. Entre thriller et roman psychologique cette histoire se dévore sans qu'on ait envie de l'interrompre.

Le livre m'a fait penser à mes deux expériences en tant que jeune fille au pair, polonaise, dans une grande maison à la campagne avec le père qui ne revenait que pour les weekends, heureusement les points communs s'arrêtent là. A part le très peu de vraisemblance d'une jeune polonaise employée au pair en France parce qu'il était extrêmement difficile de se rendre à l'ouest en 1981, l'ensemble du roman m'a captivée et ce petit détail n'a pas gâché le plaisir de ma lecture. Mon premier roman de Delphine Bertholon ne sera sûrement pas mon dernier de cette auteure.

Le Livre de Poche - 2013 - 312 pages
✮✮✮✮✮


25 mars 2017

Historia pszczół - Maja Lunde

Gdy podczas mojego ostatniego pobytu w Polsce przyjaciółka zapytała mnie jaka książka sprawiłaby mi przyjemność, bez wahania odpowiedziałam "Historia pszczół". Bardzo byłam ciekawa czy rzeczywiście jest tak dobra jak o niej piszą i czy zasługuje na miano bestsellera. Dość szybko przekonałam się, że zachwyty nad tą norweską powieścią absolutnie nie są przesadzone, a moje zauroczenie rosło z każdą przewracaną kartką .

Maja Lunde nie zadowoliła się jedną historią ale podarowała nam trzy opowieści, które oprócz pszczół w zasadzie prawie nic nie łączy. Podróżując pomiędzy XIX wieczną Anglią, współczesną nam Ameryką i Chinami u schyłku XIX wieku gładko przechodzimy z jednej epoki w drugą zgłębiając tajniki pszczelarstwa czy odkrywając świat pozbawiony tych pożytecznych owadów. Powieść Mai Lunde, która dostarcza nam wiele informacji na temat hodowli pszczół, jest nie tylko ponurą, bardzo realistyczną, wizją świata, w którym ludzkość próbuje przetrwać po całkowitym ich wyginięciu, jest to też wzruszająca historia o wielkiej pasji, która nadaje sens życiu, o skomplikowanych relacjach między dziećmi i rodzicami czy o bezgranicznej matczynej miłości. Maja Lunde z dużym wyczuciem pisze o nadziejach pokładanych w potomstwo, o uwielbieniu córki dla ojca, o determinacji matki w dążeniu do odkrycia prawdy. Oszczędny ale nie pozbawiony uroku styl norweskiej autorki bardzo dobrze oddaje panujący w książce nastrój napięcia i niepokoju.
Czytając o ulach, trutniach i robotnicach chcąc nie chcąc wracałam wspomnieniami do Mai, Gucia i Klementyny. Pszczoły, do tej pory przywodzące na myśl ulubioną kreskówkę dzieciństwa, teraz będą mi się także kojarzyć z subtelną i poruszajacą "Historią pszczół", która okazała się jeszcze lepsza niż się tego spodziewałam. 

Wydawnictwo Literackie - przeklad Anna Marcinkiakówna - 2016 - 520 stron




19 mars 2017

Jeux de miroirs (Księga luster) - Eugen Ovidiu Chirovici

Très américain, ce roman écrit en anglais est pourtant l'oeuvre d'un auteur roumain dont je n'ai jamais entendu parler. "Jeux de miroirs" a bénéficié d'une large promotion dont j'ai profité en le gagnant dans un concours.

Le roman débute par la lecture d'un manuscrit envoyé à un éditeur et je me suis fait embarquer dans une affaire de meurtre non élucidé, vieux de plus de vingt ans. J'avoue que j'ai eu du mal à lâcher cette histoire. Dans trois parties distinctes qui composent le roman avec quatre narrateurs différents, les enquêtes et plusieurs versions des mêmes événements s'imbriquent parfaitement. Les vérités et les mensonges qui interfèrent nous happent et on n'a pas envie de s'arrêter jusqu'à ce que tous les morceaux du puzzle s'assemblent. L'écriture accessible et limpide rend cette lecture plutôt agréable.

Même si je ne qualifierais pas "Jeux de miroirs" de roman événement, il s'agit d'un bon polar à l'intrigue intéressante et à la construction originale. Il se lit facilement et permet de passer un bon moment de lecture. 
Résumé de l'éditeur: Un agent littéraire, Peter Katz, reçoit un manuscrit intitulé Jeux de miroirs qui l'intrigue immédiatement. En effet, l'un des personnages n'est autre que le professeur Wieder, ponte de la psychologie cognitive, brutalement assassiné à la fin des années quatre-vingt et dont le meurtre ne fut jamais élucidé. Se pourrait-il que ce roman contienne des révélations sur cette affaire qui avait tenu en haleine les États-Unis ?
Persuadé d'avoir entre les mains un futur best-seller qui dévoilera enfin la clef de l'intrigue, l'agent tente d'en savoir plus. Mais l'auteur du manuscrit est décédé et le texte inachevé. Qu'à cela ne tienne, Katz embauche un journaliste d'investigation pour écrire la suite du livre. Mais, de souvenirs en faux-semblants, celui-ci va se retrouver pris au piège d'un maelström de fausses pistes. 
Et si la vérité n'était qu'une histoire parmi d'autres ?
 Les Escales - 2017 - 304 pages

✮✮✮✮✰

KSIĘGA LUSTER

Mimo  że ta napisana po angielsku powieść nieznanego rumuńskiego autora jest reklamowana we Francji jako książka-wydarzenie, pewnie nie pokusiłabym się na jej zakup. Zawsze wolę poczekać aż szum wokół ksiażki trochę opadnie, poczytać pierwsze recenzje, a te wcale nie były tak entuzjastyczne jak można się było spodziewać. Tak się jednak szczęśliwie złożyło, że udało mi się wygrać promocyjny egzemplarz w konkursie zorganizowanym przez francuskie wydawnictwo, co ucieszyło mnie tym bardziej, że Księga luster właśnie ukazała się również w Polsce.

Muszę przyznać, że autorowi dość szybko udało się przykuć moją uwagę. Pierwsze strony rękopisu opisującego wydarzenia sprzed lat bardzo mnie wciągnęły. Poźniej też było zupełnie nieźle. Niewyjaśnione morderstwo, dziennikarz dociekający prawdy, emerytowany policjant próbujący rozwikłać zagadkę sprzed ponad dwudziestu lat wcale nie musiały gwarantować pasjonującego śledztwa ale autor bardzo zgrabnie to wszystko połączył i stworzył oryginalny thriller, który czyta się jednym tchem. Kilka wersji tych samych wydarzeń, prawda na zmianę z fałszem układają się w jedną logiczną całość i pomysłowa konstrukcja powieści jest na pewno głównym jej atutem.

Nie jest to może książka roku, ale zupełnie przyzwoity, łatwy w odbiorze, kryminał, przy którym miło spędziłam czas. Polecam.
Opis Wydawnictwa Znak: Słynny agent literacki Peter Katz otrzymuje fragment .książki, która wciąga go od pierwszej strony. Jej autor, Richard Flynn, wspomina czasy studiów, podczas których był blisko związany ze znanym wykładowcą. Tuż przed Bożym Narodzeniem 1987 roku profesor został zamordowany we własnym domu, a zabójcy nigdy nie odnaleziono. Katz jest przekonany, że autor chce w książce wskazać mordercę albo… przyznać się do winy.Jednak zanim Katz dotrze do Flynna, ten umrze w szpitalu, nie pozostawiając żadnej informacji o manuskrypcie. Agent obsesyjnie pragnie dowiedzieć się, co zaszło tamtej nocy w domu profesora, zatrudnia więc dziennikarza śledczego. Kellerowi udaje się odnaleźć świadków i detektywa odpowiedzialnego za prowadzenie śledztwa 25 lat temu, u którego właśnie zdiagnozowano Alzheimera. Ale ich wspomnienia mają niewiele wspólnego z wersją przedstawioną w książce Flynna…Gdy wydaje się już, że prawda nigdy nie wyjdzie na jaw, detektyw Freeman postanawia ostatni raz spróbować do niej dotrzeć. Księga luster to wciągająca bez reszty, szkatułkowa opowieść o morderstwie, wspomnieniach i kłamstwach. Stylowy kryminał, którego elementy, jak w kalejdoskopie, układają się w zupełnie różne obrazy, w zależności od tego, kto dochodzi do głosu. Porównywana do « Tajemnej historii » Donny Tartt powieść wzbudziła ogromne emocje na wiele miesięcy przed premierą – prawa do jej wydania kupili wydawcy w 39 krajach.
Wydawnictwo Znak Literanova - 2017 - 334 strony




9 mars 2017

Le bleu des abeilles - Laura Alcoba

"Le bleu des abeilles" fait suite à "Manèges" que je n'ai pas lu et précède "La danse de l'araignée" qui vient de paraître. Dans ce petit roman autobiographique Laura Alcoba retrace ses souvenirs quand, à l'âge de 10 ans, elle arrive en France pour rejoindre sa mère qui a réussi à fuir la dictature argentine. La cité de la Voie-Verte à Blanc-Mesnil n'est pas tout à fait la France qu'elle s'imaginait mais petit à petit elle y prend ses marques, se fait des copines et cet environnement plutôt cosmopolite lui devient de plus en plus familier. Elle n'oublie pas pour autant ses amies de l'autre côté de l'Atlantique ni son père, prisonnier politique, en leur écrivant régulièrement.

J'ai adoré ce petit livre qui est un recueil d'anecdotes de la vie d'une jeune fille intelligente et studieuse contrainte de quitter son pays d'enfance. J'ai beaucoup aimé les passages sur l'apprentissage du français depuis les débuts avec Noémie, sa prof, jusqu'à ce moment magique où elle n'a plus besoin de traduire dans sa tête pour s'exprimer aisément dans une langue qu'elle maîtrise de mieux en mieux. Je comprends son émerveillement car le français n'est pas ma langue maternelle non plus mais je le parlais déjà bien quand je me suis décidée à m'installer en France, nos expériences linguistiques sont donc quelque peu différentes.

Même si les terreurs du régime y sont évoquées à travers les disparitions des amis de ses parents et l'emprisonnement de son père, cette chronique est pleine de tendresse et d'humour. J'ai pris beaucoup de plaisir à partager les joies et les tracas de cette jeune héroïne à qui je me suis rapidement attachée et que j'ai très envie de retrouver dans "La danse de l'araignée".

C'est Eimelle et Delphine qui m'ont donné envie de le lire.


✮✮✮✮✮ 
Quatrième de couverture:
La narratrice a une dizaine d’années lorsqu’elle parvient à quitter l’Argentine pour rejoindre sa mère, opposante à la dictature réfugiée en France. Son père est en prison à La Plata. Elle s’attend à découvrir Paris, la tour Eiffel et les quais de Seine qui égayaient ses cours de français. Mais Le Blanc-Mesnil, où elle atterrit, ressemble assez peu à l’image qu’elle s’était faite de son pays d’accueil. Comme dans son premier livre, Manèges, Laura Alcoba décrit une réalité très dure avec le regard et la voix d’une enfant éblouie. La vie d’écolière, la découverte de la neige, la correspondance avec le père emprisonné, l’existence quotidienne dans la banlieue, l’apprentissage émerveillé de la langue française forment une chronique acidulée, joyeuse, profondément touchante.
 Gallimard - 2013 - 128 pages


1 mars 2017

No Home (Droga do domu) - Yaa Gyasi

Il n'y pas que la belle couverture du livre qui a attiré mon attention à sa sortie en France. Le nom de l'auteure m'a paru familier car ce roman considéré comme bestseller est sorti il y a quelques mois en même temps aux Etats-Unis et en Pologne. Lors de mon dernier séjour dans mon pays d'origine, j'avais l'impression de le voir partout, il faut dire que la couverture de la version polonaise est tout aussi belle. J'ai été ravie de pouvoir découvrir ce roman grâce à la dernière opération Masse Critique.

Ce livre non seulement m'a permis de combler des lacunes historiques et géographiques, il m'a aussi donné l'occasion de m'évader en voyageant entre les plages africaines de la Côte d'Or et les endroits moins accueillants de l'Alabama ou du Harlem new-yorkais. Cette saga qui s'inspire des origines de la jeune écrivaine américaine est l'histoire de deux branches d'une famille africaine. Le récit qui débute à la fin du XVIIIème siècle s'étend sur trois cents ans jusqu'à nos jours. En nous plongeant aux temps de l'esclavagisme puis du ségrégationnisme, l'écrivaine retrace les vies mouvementées et souvent tragiques des descendants de Maame qui a donné naissance à deux filles, chacune ayant vécu séparément de l'autre.

La construction originale du roman est un atout supplémentaire, on passe aisément d'un chapitre à l'autre, chacun étant consacré à l'un des membres des deux clans dont l'arbre généalogique figure au début. Je l'ai souvent consulté pour me retrouver parmi tous les protagonistes sur sept générations. J'avais parfois du mal à les quitter en sachant que je ne les retrouverai que ponctuellement ou pas du tout dans les chapitres suivants. C'est mon seul regret à la lecture du roman qui, sans être un chef-d'oeuvre, est une histoire à la fois instructive et riche en émotions que je vous conseille de découvrir.
Quatrième de couverture: XVIIIe siècle, au plus fort de la traite des esclaves. Effia et Esi naissent de la même mère, dans deux villages rivaux du Ghana. La sublime Effi a est mariée de force à un Anglais, le capitaine du Fort de Cape Coast. Leur chambre surplombe les cachots où sont enfermés les captifs qui deviendront esclaves une fois l’océan traversé. Effi a ignore que sa sœur Esi y est emprisonnée, avant d’être expédiée en Amérique où des champs de coton jusqu’à Harlem, ses enfants et petits- enfants seront inlassablement jugés pour la couleur de leur peau. La descendance d’Effia, métissée et éduquée, connaît une autre forme de souffrance : perpétuer sur place le commerce triangulaire familial puis survivre dans un pays meurtri pour des générations. Navigant brillamment entre Afrique et Amérique, Yaa Gyasi écrit le destin d’une famille à l’arbre généalogique brisé par la cruauté des hommes. Un voyage dans le temps inoubliable.
Calmann-Lévy - 2017 - traduit par Anne Damour - 414 pages



✮✮✮✮✩

"Droga do domu" i jej, przyciągająca wzrok, bardzo ładna okładka nie uszła mojej uwadze, gdy ostatniego lata przechadzałam się po polskich księgarniach. Robiąc zapasy polskich lektur, pierwszeństwo mają oczywiście rodzimi pisarze, pomyślałam więc, że ten jakby nie byłświatowy bestseller będzie łatwy do zdobycia również we Francji. Na ukazanie się francuskiego tłumaczenia musiałam jednak poczekać kilka miesięcy i zupełnie niedawno udało mi się szczęśliwie zdobyć promocyjny egzemplarz powieści.

Po lekturze muszę stwierdzićże wszystkie zachwyty nad książką są jak najbardziej uzasadnione. Podróżując w czasie pomiędzy zachodnim wybrzeżem Afryki i mało przyjazną amerykańską Alabamą czy nowojorskim Harlemem, ta bogata w treść rodzinna saga pozwolila mi w przyjemny sposób uzupełnić moje historyczno-geograficzne luki począwszy od okresu handlu niewolnikami po czasy rasistowskiej segregacji.

Nawiązując do własnych korzeni ta młoda amerykańska autorka stworzyła pasjonujacą historię, kreślącą burzliwe losy potomków dwóch przyrodnich siostr, którym nigdy nie było dane się spotkać. Oryginalna konstrukcja powieści, która poświęcając każdy rozdział jednemu z członków rodziny, umożliwia swobodne przechodzenie z pokolenia na pokolenie. Umieszczone na początku drzewo genealogiczne, na które dość często zerkałam, z łatwością pozwala się odnaleźć wśród licznych bohaterów. Czasami, muszę przyznać, ciężko mi było się z nimi rozstać wiedząc,  że w następnych rozdziałach pojawią się już tylko sporadycznie albo wcale.

Nie jest to może literackie arcydzieło ale ta nie rzadko bulwersująca a zarazem pouczająca pierwsza powieść Yaa Gyasi, którą przeczytałam z dużym zainteresowaniem, na pewno  jest godna polecenia.
Opis Wydawnictwa LiterackiegoXVIII wiek, Ghana, zachodnie wybrzeże Afryki. Dwie przyrodnie siostry mieszkają w odległych wioskach, nigdy się nie spotkały, nie wiedzą nawet o swoim istnieniu.Pierwsza z nich, Effia, poślubia angielskiego kolonizatora, dowódcę twierdzy Cape Coast Castle i  żyje u boku kochającego męża. Druga, Esi, trafia do twierdzy w dramatycznych okolicznościach. Uprowadzona, wrzucona do lochu, zostaje następnie wysłana za ocean i sprzedana jako niewolnica.Yaa Gyasi, nowa gwiazda literatury amerykańskiej, z ogromnym wyczuciem i talentem opowiada dalsze losy bohaterek i ich potomków. Efektem jest niezwykła powieść, rozciągnięta w czasie na niemal 300 lat. Mroczne czasy niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych, europejska kolonizacja Afryki, walka Afroamerykanów o równouprawnienie, marzenie o awansie społecznym, rodzinne tragedie, zawiść, zazdrość, chwile szczęścia i w końcu miłość -  Droga do domu to wciągająca saga i prawdziwa eksplozja emocji. Powieść bardzo amerykańska, a jednocześnie pełna afrykańskiej magii.Droga do domu to debiut literacki Yaa Gyasi . Na pomysł napisania książki wpadła, gdy szukała swych korzeni w Afryce. Podczas podróży po Ghanie odwiedziła Cape Coast Castle i jak później wyznała, od razu wiedziała, że to złowrogie miejsce stanie się centrum jej opowieści. Książka wzbudziła prawdziwą sensację na Targach Książki w Londynie – prawa do wydania na podstawie samego zarysu książki zakupiło kilkanaście krajów.Powieść Droga do domu ukazuje się jednocześnie w Stanach Zjednoczonych i w Polsce.
 Wydawnictwo Literackie - 2016 - tlumaczenie Michal Ronikier - 412 stron

27 février 2017

Le Garçon - Marcus Malte

Le Garçon n'a pas de nom et ne prononce aucun mot. Isolé du monde dans son enfance, il est obligé de l'affronter en suivant son instinct, à la mort de sa mère. Depuis un village perdu, à travers la montagne du Jura jusqu'à une belle maison de campagne puis des quartiers bourgeois parisiens jusqu'aux tranchées de la 1ère Guerre le lecteur traverse la France sur une période d'une trentaine d'années.

Certains passages de cette fable pleine de poésie m'ont touchée mais d'autres m'ont lassée. Si ce personnage solitaire est surprenant et original, il n'a pas suscité assez d'empathie pour que je m'y attache. J'ai beaucoup aimé la période où il est accueilli par les habitants d'un village perdu ou quand il parcourt la montagne dans une roulotte en compagnie de Brabek mais les passages sur la guerre et ses atrocités m'ont parfois ennuyée par quelques longueurs.

L'écriture est remarquable, très sensuelle quand elle décrit l'amour entre le Garçon et Emma, vive et acerbe quand il s'agit des abominations de cette guerre et de ses sacrifices parfois inutiles. Très admirative de cette narration à portée universelle, je suis pourtant restée à côté de cette histoire qui ne m'a pas enthousiasmée autant que je l'aurais souhaité.

Petit accent polonais:
La mère d'Emma, Laure Koslowski, était la veuve d'un diplomate d'origine polonaise avant d'épouser Gustave Van Ecker, le père d'Emma.

Quelques citations:
... souvent compte davantage l'idée qu'on se fait des choses que les choses elles-mêmes.
L'homme peut tout inventer. Il peut tout créer et il peut tout détruire. Au choix. C'est lui, c'est lui seul qui a la boule d'argile au creux de sa main. Que va-t-il en faire? Faut voir... Tout dépend, en fait, de la sorte d'homme à qui appartient la main. Si c'est un savant. Si c'est un soldat. Et si c'est un poète?
Il n'existe aucune autre créature sur terre, disait le médecin, qui puisse s'enorgueillir de mettre autant d'intelligence, autant d'imagination, autant de talent dans la façon d'occire son prochain. Aucune qui consacre autant de temps et de moyens à la destruction de ses propres congénères.
J'ai partagé cette lecture avec Jostein, Eimelle et Joëlle qui l'ont beaucoup aimée.

 Prix Femina 2016

✮✮✮✩✩
Présentation de l'éditeur: Il n’a pas de nom. Il ne parle pas. Le garçon est un être quasi sauvage, né dans une contrée aride du sud de la France. Du monde, il ne connaît que sa mère et les alentours de leur cabane. Nous sommes en 1908 quand il se met en chemin, d’instinct. Alors commence l’épreuve du monde : la rencontre avec les hommes – les habitants d’un hameau perdu, Brabek, l’ogre des Carpates, lutteur de foire philosophe, Emma, mélomane et si vive, à la fois sœur, amante et mère. « C’est un temps où le garçon commence à entrevoir de quoi pourrait bien être, hélas, constituée l’existence : nombre de ravages et quelques ravissements. » Puis la guerre, l’abominable carnage, paroxysme de la folie des hommes et de ce que l’on nomme la civilisation.
Itinéraire d’une âme neuve qui s’éveille à la conscience, émaillé d’expériences tantôt tragiques, tantôt cocasses, et ponctué comme par interférences des petits et grands soubresauts de l’Histoire, le Garçon est l’immense roman de la condition humaine.
Zulma - 2016 - 544 pages


22 février 2017

D'autres vies que la mienne (Nie moje życie) - Emmanuel Carrère

Tsunami, perte d'enfant, cancer, mort, difficile de rester indifférent à tant de malheurs. Avant même de lire la première page de mon premier roman d'Emmanuel Carrère, je savais qu'il allait me toucher profondément, d'autant plus que "tout y est vrai.

Mais "D'autres vies que la mienne", telles que l'auteur les décrit ne sont pas que tristesse et souffrance. Il y est aussi question d'une grande amitié entre deux passionnés par leur travail qui se battent avec courage et espoir contre la maladie. Ce livre où le monde de la justice côtoie le monde de la médecine m'a bien évidemment bouleversée mais il m'a permis également de me rendre compte que je porte un regard différent sur cette maladie qui fait souvent si peur. Cancer, chimiothérapie, métastases, Herceptin, Beljanski, ces mots me sont tellement familiers qu'ils ont une autre connotation pour moi que pour la plupart des lecteurs. De part mon travail j'ai un regard plus lucide et plus pragmatique qui ne m'empêche pas d'être admirative envers tous ces malades qui ne se laissent pas abattre par le cancer. Il faut beaucoup de force et de courage pour s'accrocher à la vie tout en se sachant "condamné" dans les cas les plus graves.

Il se dégage de l'écriture d'Emmanuel Carrère beaucoup d'humilité, il ne nous donne aucune leçon. En consacrant son livre à ces gens qu'il a pu croiser, il nous montre quelle attitude on peut adopter, si on est confronté à la maladie, la souffrance et la mort. Face à l'imprévisibilité de la vie, il est important de ne pas ressasser le pourquoi et le comment de ce qui nous accable tout en se cherchant une nouvelle raison de vivre, même s'il faut beaucoup de courage pour aller de l'avant après la perte d'un être cher. "D'autres vies que la mienne" est un hymne à la vie qui continue malgré tout et dont la mort fait partie. Je ne peux que vous le recommander.
Quatrième de couverture: «À quelques mois d'intervalle, la vie m'a rendu témoin des deux événements qui me font le plus peur au monde : la mort d'un enfant pour ses parents, celle d'une jeune femme pour ses enfants et son mari. Quelqu'un m'a dit alors : tu es écrivain, pourquoi n'écris-tu pas notre histoire? C'était une commande, je l'ai acceptée. C'est ainsi que je me suis retrouvé à raconter l'amitié entre un homme et une femme, tous deux rescapés d'un cancer, tous deux boiteux et tous deux juges, qui s'occupaient d'affaires de surendettement au tribunal d'instance de Vienne (Isère).
Il est question dans ce livre de vie et de mort, de maladie, d'extrême pauvreté, de justice et surtout d'amour.
Tout y est vrai.»
Folio - 2010 - 352 pages
✮✮✮✮✮

NIE MOJE ŻYCIE

Zabierając się za "Nie moje życie" wiedziałam, że moja pierwsza książka tego popularnego francuskiego pisarza nie będzie lekturą łatwą i przyjemną. Jak pogodzić się z utratą własnego dziecka? Jak stawić czoło śmiertelnej chorobie? Jak dalej żyć bez ukochanej osoby u swego boku?  Tych i wiele innych pytań nasuwa się w trakcie czytania tej niezwykle przejmującej powieści.

Historia bierze swój początek w Sri Lance w 2004 roku, gdzie Emmanuel Carrère spędza wakacje. Wśród wielu ofiar śmiertelnego tsunami, które tego roku nawiedza południowo wschodnią Azje, znajduje się również czteroletnia córeczka jego przyjaciół. Po powrocie do Francji dociera do niego wiadomość o ciężkiej chorobie szwagierki, która umiera po kilkumiesięcznej walce z chorobą. Te dwa tragiczne wydarzenia zmobilizowały autora do napisania bardzo osobistej książki o życiu osób, z którymi zetknął go los.

"Nie moje życie" jest nie tylko smutną i wstrząsajacą relacją o chorobie i cierpieniu. To także pasjonująca historia o wielkiej przyjaźni i zawodowej pasji, o miłości, oddaniu i wielkiej determinacji w walce z rakiem.

Przekazana w eleganckim i pełnym empatii stylu opowieść wzbudza podziw i szacunek. Życie toczy się dalej i autor bez moralizowania pokazuje jak ważne jest nadanie mu nowego sensu bez rozpamiętywania przeszłości. Bardzo wzruszająca powieść, którą czyta się jednym tchem i którą mogę wam tylko polecić.
Opis Wydawnictwa Literackiego:
Znakomity francuski prozaik, autor słynnego Limonowa, Emmanuel Carrère opowiada historie, które mogą przydarzyć się każdemu z nas. Mała dziewczynka ginie w tsunami, młoda kobieta umiera na raka, pewne małżeństwo zaplątało się w spiralę długów… Nie moje życie, powiecie. Naprawdę? Oto powieść o naszych najgłębszych lękach, a zarazem o niezwyciężonej potędze miłości. Także o szczęściu wyrwanym rozpaczy. Mocna, skłaniająca do refleksji literatura.
Wydawnictwo Literackie - 2013 - 328 stron 



17 février 2017

86, année blanche - Lucile Bordes

Ce petit livre alterne trois récits. Deux femmes directement touchées par l'accident de Tchernobyl et une adolescente vivant dans le Sud de la France nous racontent leur vécu. Elles ont peur et se posent beaucoup de questions. Ludmila vivait à Prypiat au moment de l'explosion, Ioulia à Kiev, tout proche, et leurs maris ont fait partie des liquidateurs de la centrale. Lucie a 15 ans quand la catastrophe arrive et s'attend à une fin du monde qui finalement ne vient pas. Troublée par la menace pesant sur son père qui se résigne à la fermeture du chantier naval où il travaille, cette peur devant l’inconnu venant de l'est fait place aux craintes quant à l'avenir de sa propre famille.

Plus sensible aux témoignages de Ioulia et de Ludmila, j'ai davantage apprécié la partie ukrainienne du livre qui est un hommage à tous ces hommes qui ont péri dans la catastrophe et à tous ces liquidateurs qui sont décédés des conséquences de la radioactivité.

Petite parenthèse: Tout en accompagnant ces trois narratrices, sont remontés mes propres souvenirs de ce triste événement qui n'a pourtant pas entaché l’insouciance de l'adolescente que j'étais, vivant alors en Pologne. Il faut savoir que l'information sur l'accident nucléaire n'a été divulguée que trois jours après. Je garde en mémoire ce moment où je quitte le défilé du 1er Mai (obligatoire pour tous les écoliers) pour me rendre au dispensaire où on distribue de l'iode à tous les enfants en prévention du cancer de la thyroïde. J'ai encore le souvenir du goût particulier de ce liquide brunâtre qu'on m'a fait boire.

✮✮✮✩✩
Présentation de l'éditeur: Au printemps 1986, le monde découvre Tchernobyl. Sous le nuage radioactif qui traverse l’Europe, trois femmes se racontent. Lucie, dans le sud de la France, se demande s’il va passer la frontière et bouleverser sa vie d’adolescente. Ludmila, dans la ville ultramoderne qui jouxte la centrale, veut croire que tout est sous contrôle dans l’invincible URSS. Ioulia, à Kiev, rêve d’indépendance et de son jeune amant français. Un moment crucial pour chacune d’entre elles, un moment crucial de notre Histoire. Trente ans après la catastrophe de Tchernobyl, Lucile Bordes se souvient de la peur, de l’attente et du silence. Dans une langue affûtée et poignante, elle dit aussi l’amour, l’engagement et le sens du sacrifice.
Liana Levi - 2016 -144 pages 

10 février 2017

Wschód - Andrzej Stasiuk

Nie tak wyobrażałam sobie moje pierwsze spotkanie z prozą Andrzeja Stasiuka. Zachwyciłam się okladką, zainteresowałam tematem, zapowiadało się obiecująco ale nie dałam rady. Męcząc się coraz bardziej, utknęłam po przeczytaniu prawie dwustu stron.

Wschód, który przyciąga autora jak magnes, jawi się nam w różnych odsłonach; z Dworca Wschodniego przenosimy się pod Warszawę, później na Podlasie by dotrzeć do stepowej czy porośniętej tajgą Azji. Mogło być ciekawie, spodziewałam się więcej wspomnień z podróży, z dzieciństwa a tymczasem autor zabrał mnie w filozoficzną wędrówkę, która w pewnym momencie bardzo mnie znużyła. Szkoda. Wschód okazał się porażką ale nie rezygnuję z pana Stasiuka i za jakiś czas sięgnę po coś wcześniejszego. W końcu to jeden z najczęściej tłumaczonych na francuski współczesnych polskich pisarzy.

✮✩✩✩✩
Opis Wydawnictwa Czarne: Najnowsza książka Andrzeja Stasiuka to niezwykły zapis podróży na Wschód – podróży we wspomnienia do obrazów z dzieciństwa spędzanego u dziadków na Podlasiu i podróży tam, skąd wyszły oddziały Czyngis-chana, tam, gdzie historia jest jak geologia i tektonika: nieunikniona, nieprzewidywalna, miażdżąca, tam, gdzie lucyferycznym blaskiem świeci nowa potęga – do Rosji, Chin i Mongolii. To próba uchwycenia cienia Wschodu, który na nas pada. Opowieść o tęsknocie, pragnieniu i strachu. I o tym, jak umyka przestrzeń, a powraca pamięć.
Wydawnictwo Czarne - 2014 - 304 strony